Wielkie derby

7 maja 2019
Zgodnie z przewidywaniami derbowy pojedynek z LKS Łąka przysporzył sporo emocji. Bramki, rzuty karne, poprzeczki, kartki, ale ostatecznie ze zwycięstwa cieszy się pszczyńska drużyna, która tym samym kontynuuje serie gier bez porażki.

Zaczęło się od mocnego uderzenia. W 9 minucie po faulu w polu karnym na Zawadzkim sędzia podyktował jedenastkę, którą pewnie na gola zamienił Kot. Iskra chciała pójść za ciosem i w kolejnych minutach szczęścia próbowali po zespołowej akcji Zawadzki, a następnie Mąka z wolnego, ale oba uderzenia padły łupem bramkarza gospodarzy. Łąka przebudziła się pod 20 minutach gry. Sygnał do ataku dał Klaja, który po indywidualnej akcji sprawdził Morkisza, a chwilę później po rzucie rożnym, ponownie bramkarz Iskry musiał interweniować. Najlepszą okazję do wyrównania "Zieloni" mieli jednak w 23 minucie gry, kiedy w polu karnym Żelazo nieprzepisowo powstrzymywał Klaję i sędzia wskazał na wapno. Intencje strzelca z jedenastego metra wyczuł jednak Morkisz i pewnie obronił. To podbudowało jeszcze pszczyńską ekipę, która po dwóch kwadransach mogła prowadzić dwoma golami, jednak atomowe uderzenie Mąki z 25 metrów odbiło się tylko od wewnętrznej części poprzeczki, od ziemi i wyszło w pole. Pięć minut później precyzja już nie zawiodła. W pole karne z lewej strony dograł Kot, a tam zupełnie niepilnowany Mąka spokojnie uderzył z 10 metrów po długim rogu. Przed przerwą dwukrotnie próbował jeszcze Kot, ale bez efektu. Po zmianie stron zdecydowanie odważniej zagrali gospodarze, którzy częściej gościli na połowie Iskry. Przyjezdni starali się pilnować wyniku i kontrować, gdy tylko nadarzała się okazja. Po ponad godzinie gry Łąka przełamała jednak opór gości. Najpierw uderzenie w poprzeczkę a następnie dwie wrzutki w pole karne rozmontowały defensywę Iskry i Jarczok głowa z piątego metra zdobył bramkę kontaktową. Gol sprawił, że Łąka jeszcze odważniej zaatakowała, ale to też sprawiło, że więcej miejsca w ataku mieli zawodnicy z Pszczyny, dlatego też Iskra kilkakrotnie postraszyła jeszcze miejscowych m.in. po indywidualnej akcji Łukasza Mąki, który minął w polu karnym czterech rywali, ale zatrzymał się na bramkarzu. Po rzucie rożnym z głowy uderzał minimalnie obok Piotr Noga, czy wreszcie z wolnego tuż obok krótkiego słupka przymierzył ponownie aktywny Mąka. Gospodarze też kilka razy bliscy byli zdobycia drugiej bramki, ale zazwyczaj brakowało precyzji i futbolówka mijała pszczyńską bramkę. Najbliżej celu był w 80 minucie Klaja, którego strzał z rzutu wolnego z trudem odbił Morkisz. Emocjonująco było zatem do końca, ale w wyniku nic się już nie zmieniło.

LKS Łąka - MKS Iskra Pszczyna 1:2 (0:2)
bramki: 0:1 Dariusz Kot (8. - rzut karny), 0:2 Łukasz Mąka (35.), 1:2 Jarczok (66.)
powrót

Aktualny numer

Numer 12 (14 listopada 2019r.)

Reklama