Strona dofinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Ziemia wysycha

5 maja 2020
Po ciepłej bezśnieżnej zimie i skąpych opadach, bezdeszczowym kwietniu obniżył się widocznie stan rzek, poziom wód gruntowych - susza staje się coraz bardziej odczuwalna. Instytut Meteorologii i Gospodarki sygnalizuje, że w Polsce tego lata dojdzie do wyjątkowo dotkliwej suszy, a to znacząco wpłynie na nasze życie, przełoży się na ceny żywności.

Wprawdzie na przełomie kwietnia i maja trochę popadało ale sytuacja nadal jest trudna. - Jaka będzie skala suszy zdecydują najbliższe tygodnie. W rolnictwie wielkość strat zależna będzie od jakości gleb, także sposobów uprawy. Chodzi o to, aby zatrzymać jak najwięcej wody - mówi jeden z rolników z gminy Miedźna w powiecie pszczyńskim. Nasz rozmówca zgadza się z wypowiedzią ministra rolnictwa, że w perspektywie najbliższych lat, walka z suszą będzie prowadziła do zwiększania nawodnień, przede wszystkim w niektórych intensywnych uprawach ogrodniczych, sadowniczych i warzywnych, ponieważ tam straty spowodowane brakiem wody są znacznie większe, niż w przypadku zbóż. Rolnicy, którzy poprawnie nawożą glebę, stosują nawozy organiczne, poplony i międzyplony zwiększające zawartość substancji organicznej, która jest w glebie przetwarzana na próchnicę, gleba ma odpowiednią kwasowość, to ich pola są bardziej odporne na suszę i u nich straty w latach klęskowych 2018 i 2019 nie były zbyt duże.
Rozwiązania systemowe stały się faktem, a na to potrzeba czasu i edukacji dotyczącej przewartościowania społecznego myślenia Najlepszym sposobem jest retencja pozwalająca zatrzymywać wodę. Nie razie widać masowego zainteresowania rolników zwiększeniem możliwości zatrzymania wody czy też budowy lub rozbudowy systemów nawodnieniowych w gospodarstwie. W skali krajowej na ten cel jest przeznaczonych 100 mln euro, czyli znacznie ponad 400 mln zł. Pierwszy, nabór, który został przeprowadzony jesienią 2019 roku, nie cieszył się zbytnim zainteresowaniem rolników. Wówczas złożono mniej niż 700 wniosków. W ramach nowego naboru wpłynęło do tej pory tylko 130 wniosków na kwotę 18 mln zł. W związku z tym wydłużony został ich nabór do 20 lipca. Całkowicie suszy nie zapobiegniemy, ale możemy ograniczyć jej skutki. Na jej rozmiar ma wpływ postawa każdego z nas. Musimy zastanawiać się nad wykorzystaniem każdej kropli wody w sposób racjonalny. Każdemu z osobna wydaje się, że to niewielkie oszczędności i zasoby, ale w skali całego kraju są to miliony, dziesiątki milionów litrów wody, która może być wykorzystana gospodarczo. Przykładowo, dziś nie ma warunków do tego aby podlewać trawniki czy przydomowe ogródki. We własnym zakresie możemy zrobić więcej, jakby łapać deszczówkę, odpowiednie nawadnianie gleby. Od czegoś trzeba zacząć.
Według zapowiedzi synoptyków kolejne lata także mają być ubogie w opady. W wielu miastach pojawiają się społeczne inicjatywna wypadek, kiedy trudno będzie utrzymać zielone trawniki w upalne, suche lato. Jedną z nich jest zakładanie łąk kwietnych zapewniających bioróżnorodność, zatrzymujących wilgoć w glebie Łąki kwietne mogą też zadziałać antysmogowo. Są już w wielu miastach. O takie miejsca zabiega w Pszczynie radny Rady Miejskiej Arkadiusz Gardiasz i argumentuje: - Tradycyjny trawnik jest droższy w utrzymaniu, ponieważ wymaga ciągłej pielęgnacji. Poza aspektem estetycznym, trawniki wnoszą niewiele do ekosystemu, w przeciwieństwie do łąk kwietnych, które są domem oraz źródłem pożywienia dla wielu pożytecznych owadów. Wspomagają bioróżnorodność. Można dobrać odpowiednie mieszkanki nasion do potrzeb miasta i poszczególnych jego terenów. Mieszanki te są coraz bardziej udoskonalane, by kwiaty mogły kwitnąć przez cały sezon - od wiosny do jesieni. Łąki mają ponadto właściwości antysmogowe - zatrzymują pyły komunikacyjne. 1 metr kwadratowy łąki pochłania tyle zanieczyszczeń, co jedno pięcioletnie drzewo. Są też ekonomiczne korzyści, bo łąkę kosimy raz lub 2 razy w roku. To o wiele tańsze i łatwiejsze niż pielęgnacja trawnika, który latem po skoszeniu często zostaje wypalony przez słońce. Z tego też powodu wiele miast w czasie upałów rezygnuje z koszenia.
Wstrzymanie pokosów od lipca planuje też Miejski Zakład Zieleni w Pszczynie. Jego dyrektor, Jacek Lebioda jest pozytywnie nastawiony do pomysłu zakładania łąk w mieście i obiecuje włączenie się aktywnie w inicjatywę. Dodaje, że najlepiej byłoby, gdyby założenie łąki odbywało się z inicjatywy zarządów poszczególnych osiedli, czy właścicieli terenów, z uwagi na kwestię akceptacji inwestycji przez mieszkańców. Według dyrektora najlepiej złożyć projekt dotyczący zakładania łąk w ramach Pszczyńskiego Budżetu Obywatelskiego, w którym mieszkańcy sami opowiedzieliby się za lub przeciw temu pomysłowi..
Od kilku lat pierwsza mini-łąka w Pszczynie założona przez Miejski Zakład Zieleni rośnie na Rondzie Miast Partnerskich przy ul. Bielskiej. Okazuje się, że co osoba to inny pogląd. Zakład Zieleni otrzymywał wiele telefonów od niezadowolonych mieszkańców w sprawie "zaniedbanego" ronda z przekwitniętymi, nieskoszonymi roślinami. Najbliższym Pszczynie miastem z łąkami są Tychy, gdzie takie ekosystemy stworzono w ubiegłym roku. - Osobiście spotykam się z pozytywnymi opiniami na temat łąk kwietnych, zarówno tych dziko rosnących, jak i nowo zasianych. Są osoby, które przyzwyczaiły się do równo przystrzyżonych trawników, a naturalna miejska łąka pełna kwiatów stanowi dla nich coś, co trzeba wyciąć. Dlatego tak ważna jest ciągła edukacja o podstawowych pojęciach przyrodniczych, o tym, że tereny zielone to baza dla świata pszczół i innych dzikich zapylaczy, ptaków i mnóstwa małych organizmów. Obszary te przyciągają też barwne motyle, które wspólnie z kwiatami dają wyjątkowe walory estetyczne. Zgodzę się również z argumentem, że łąka kwietna przyczynia się do wzrostu liczby owadów, ale takie jest jej zadanie. Ma ona być bogactwem różnorodności biologicznej pod kątem świata roślin i zwierząt. Mam świadomość, że nie jest to element, który będzie ozdobą od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Gdy rośliny przekwitają, walory dekoracyjne łąki kwietnej spadają, choć z pewnością w dalszym ciągu pochłania kurz i pył z ruchu samochodowego przy arteriach. Nadal też pełni funkcje biologiczne - mówi Karolina Chemicz-Pałys.
powrót

Aktualny numer

Numer 5 (5 maja 2020r.)

Reklama