Mają swój charakter

6 listopada 2020
Gdy podjeżdżamy pod dom Pani Marii w Łące, pod drugiej stronie drogi, przy płotku okalającym zielony teren momentalnie pojawiają się białe łebki z żółtymi dziobami, ciekawsko patrzące kto przybył. Obserwujemy je, one obserwują nas. Nie przeszkadza im fotografowanie, można nawet powiedzieć, że chętnie pozowały do zdjęć w jesiennym słońcu. Portret grupowy z lewej, z prawej, dzióbki do góry. Zaczynamy rozmowę z hodowczynią, a gęsi jakby do niej dołączają. Momentami nawet dominują wysokim tembrem swego głosu. W sumie około sto gęsi. - Czy one zawsze tak krzyczą? - pytam. - Gdy nic się nie dzieje, gęś jest spokojna, coś sobie podjada, spaceruje czy leżakuje w trawie. Ale wystarczy, że zbliży się lis - wówczas całe stado zaczyna krzyczeć, aby odstraszyć intruza.

Zdarza się jednak że, przez lisy tracimy nieco młodych - dowiadujemy się. - Gęsi w naszym gospodarstwie pojawiły się około 8 lat temu, po wcześniejszym zlikwidowaniu hodowli bydła, a tym samym z konieczności zagospodarowania użytków zielonych gospodarstwa. W początkowym okresie było ich nie więcej niż 20 na własne potrzeby, jednak z roku na rok liczebność stada się zwiększała - opowiada pani Maria
Gęsi to wolne zwierzęta, nie da się ich zamknąć w klatce, potrzebują wybiegu. Młode są delikatne do momentu, kiedy się opierzą, czyli tak do siódmego-dziewiątego tygodnia, trzeba się o nie troszczyć, uważać, by nie zmokły lub by ich nie przewiało. Ale gdy tylko podrosną, nie wymagają już szczególnej opieki, są odporne na choroby i pogodę, a pióra chronią je przed zimnem. Pani Maria hodowle prowadzi w systemie otwartym, co roku kupuje młode pisklaki ze specjalistycznych wylęgarni i odchowuje je przez cały sezon. Gęsi już od młodości przywiązują się do ludzi. - Gdy są małe, spędzam z nimi sporo czasu, rozmawiam, głaszczę je. A one traktują mnie jak gęsią mamę, rozpoznają, przybiegają, chodzą za mną krok w krok. Pisklęta kupowane są z wylęgarni i tutaj zaczyna się najtrudniejszy moment wychowu gęsi. W początkowym okresie odchowu potrzebują wysokiej temperatury (ok. 30 st. C) i suchego podłoża. Są bardzo delikatne i słabe. Priorytetem jest także odpowiednia pasza i stały dostęp do wody. Można wypuszczać je na zewnątrz pod warunkiem, że panują na to dobre warunki tzn. jest dostatecznie ciepło, nie pada itd. W miarę wzrostu gęsi (po opierzeniu) uodparniają się na warunki atmosferyczne - nie potrzebują już wysokich temperatur, są w stanie wytrzymać nawet ulewny deszcz bez szkody dla zdrowia. Zmienia się także dawka pokarmowa, dostają ziemniaki i zboże. W ostatnim okresie karmione są owsem dzięki, któremu uzyskuje się najlepszą gęsinę. Tutaj przestroga dla przyszłych hodowców - należy zadbać o to by na terenie, na którym wypasane czy trzymane będą gęsi, nie było np. foliowych opakowań, wystających gwoździ itp. bo gęś jest w stanie zjeść takie elementy. potrafią zjeść absolutnie wszystko
Kiedyś gęsi spotykało się na wsi praktycznie w każdym obejściu, z racji tego, iż czasy mojej młodości i nieco późniejsze związane są z tamtym okresem dlatego też hodowanie gęsi nie było dla mnie czymś nowym czy obcym - wspomina nasza rozmówczyni. W obecnych czasach można powiedzieć, że gęsina to rarytas, mięso, które zjada się raz w roku i to od „wielkiego święta”. Niektóre restauracje także oferują gęsinę. Dobrze się stało, że w dzisiejszych czasach gęsina zaczyna być ponownie doceniona i wraca na nasze polskie stoły. Nie jest jeszcze tak popularna jak mięso brojlerów kurzych, ale jej walory trudno przecenić. Smalec gęsi też jest poszukiwany, obecnie ze względu na swoje właściwości prozdrowotne. Pytamy czy gęsina gości na rodzinnym stole pani Marii? Ja trudne jest jej przygotowaniu do spożycia? - W naszym domu gęś zwykle pieczona jest w całości, z warzywami i jabłkiem, z dużą ilością majeranku. Trzeba przyznać ze zawsze znika w całości. Ale można znaleźć sporo różnorodnych przepisów i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie - usłyszeliśmy.
A, jak to jest z powiedzeniem głupia jak gęś. Ile w tym prawdy? Wiele i nie wiele. W potocznym języku od zawsze tak się mówiło i faktycznie może coś w tym jest, bo nie są to ptaki „najwyższych lotów”, można to łatwo zaobserwować przy codziennych obowiązkach związanych z hodowlą. Gęsi jednak wcale nie są głupie. Mają swój charakter, są zaborcze i ekspansywne. Potrafią tęsknić, np. za towarzyszką, która zniknęła ze stada, czują, że stało się jej coś złego. To wolne zwierzęta, nie da się ich zamknąć w klatce. Wacław Zmarlak
powrót

Aktualny numer

Numer 12 (2 grudnia 2020r.)

Reklama